Wymiar sprawiedliwości bezradny wobec byłego ministra
Polski wymiar sprawiedliwości od miesięcy nie jest w stanie doprowadzić do skutecznego aresztowania Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Ciąg wniosków o wyłączenie sędziów, opóźnień proceduralnych i nierozpoznanych środków odwoławczych sprawia, że europejski nakaz aresztowania wciąż nie został wydany — mimo że Sejm uchylił immunitet polityka już 7 listopada ubiegłego roku.
— Myślę, że obywatele mają prawo czuć się zażenowani tym, jak wymiar sprawiedliwości sobie poradził, a raczej jak sobie nie poradził ze sprawą Ziobry. Przykro mi to mówić — przyznaje prawnik bliski obozowi rządzącemu.
Chronologia wielomiesięcznego paraliżu
Tydzień po uchyleniu immunitetu prokuratura złożyła w sądzie wniosek o tymczasowe aresztowanie. W tym czasie Ziobro znajdował się już na Węgrzech, gdzie uzyskał azyl od rządu Viktora Orbána. Obrońcy polityka od początku prowadzili zaciekłą walkę procesową, sięgając po wszelkie dostępne kruczki prawne.
Pierwsze posiedzenie sądu odbyło się przed Bożym Narodzeniem 2025 roku i zostało natychmiast odroczone — adwokat Ziobry zakwestionował kompletność materiału dowodowego, wskazując na brak materiałów niejawnych. Sąd przyznał mu rację.
Na kolejnym posiedzeniu, w lutym, mecenas Bartosz Lewandowski złożył wniosek o wyłączenie sędzi ze względu na jej przynależność do Stowarzyszenia Iustitia. Wniosek oddalono, a sąd zdecydował o aresztowaniu polityka. Decyzja ta otworzyła prokuraturze drogę do złożenia wniosku o europejski nakaz aresztowania (ENA).
Sędziowie wyłączają się ze sprawy
Wniosek o ENA trafił — w drodze losowania — do sędzi Joanny Grabowskiej. Ta jednak długo nie wyznaczała terminu posiedzenia, czekając na rozpatrzenie zażalenia na areszt dla Ziobry. Do orzekania w sprawie zażalenia wyznaczono sędzię Annę Bator-Ciesielską, która sama złożyła wniosek o wyłączenie jej ze sprawy — sąd go uwzględnił.
Warto odnotować, że ta sama sędzia w maju 2025 roku rozpatrywała zażalenie na areszt dla Marcina Romanowskiego i wówczas odmówiła własnego wyłączenia, mimo wniosku pełnomocników oskarżonego. Tym razem postąpiła odwrotnie.
W jej miejsce wylosowano sędziego Adama Chocholaka — na co dzień orzekającego w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, delegowanego od stycznia do warszawskiego Sądu Okręgowego. Prawicowe media szybko zwróciły uwagę na jego delegacyjny status, sugerując możliwość wywierania na niego presji. Niedługo później sędzia sam złożył wniosek o wyłączenie, uzasadniając go brakiem doświadczenia w tego rodzaju sprawach oraz ogromem materiału dowodowego liczącego już kilka tysięcy tomów akt.
Skład orzekający nie zgodził się jednak na wyłączenie sędziego Chocholaka. Dolosowano mu dwóch kolejnych sędziów, lecz jeden z trójki wkrótce przeszedł na zwolnienie lekarskie — co wymusiło kolejne losowanie. Termin rozpatrzenia zażalenia wyznaczono ostatecznie na 8 września, czyli blisko pół roku od decyzji o tymczasowym areszcie.
ENA wciąż nierozpoznany. Prokuratura bije na alarm
Rzecznik Prokuratury Krajowej, prokurator Przemysław Nowak, opublikował 13 kwietnia na platformie X oficjalne oświadczenie w tej sprawie.
— Wniosek o wydanie europejskiego nakazu aresztowania wobec Zbigniewa Ziobry został skierowany do Sądu Okręgowego w Warszawie w dniu 10 lutego 2026 r. Bez wydania ENA nie ma możliwości zatrzymania i wydania podejrzanego z państwa UE. Wniosek o wydanie ENA do dziś nie został rozpoznany. 13 kwietnia prokurator zwrócił się do sądu o rozpoznanie wniosku, wskazując, że wydanie ENA jest niezbędne do zapobiegnięcia dalszej ucieczce — napisał rzecznik.
Dodatkowym elementem komplikującym sprawę jest zażalenie złożone przez obrońców Ziobry na postanowienie sędzi Grabowskiej, która odmówiła zawieszenia postępowania w sprawie ENA. Jeden z obrońców nie podpisał pisma, co skutkowało wezwaniem do uzupełnienia braków formalnych — i kolejnym tygodniem opóźnienia.
Czy brak ENA ułatwił Ziobrze wyjazd do USA?
Choć europejski nakaz aresztowania nie ma zastosowania w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, analitycy zwracają uwagę, że brak prawomocnych rozstrzygnięć sądowych mógł ułatwić Zbigniewowi Ziobrze uzyskanie wizy amerykańskiej. Sprawa ta rodzi poważne pytania o sprawność instytucji państwowych i skuteczność procedur, które w założeniu miały służyć egzekwowaniu prawa — niezależnie od politycznej tożsamości podejrzanego.

