Rodzinne miasto Władimira Putina płonęło w nocy z 23 na 24 lipca. Ukraińskie drony przebiły się przez rosyjską obronę przeciwlotniczą i uderzyły w magazyny jednej z największych rosyjskich platform handlowych — Wildberries, zwanej nieoficjalnie „rosyjskim Amazonem”.
Atak na Sankt Petersburg nie był odosobnionym incydentem, lecz zwieńczeniem serii uderzeń, które poprzednich dni dotknęły południe europejskiej Rosji. W nocy z wtorku na środę ukraińskie drony zaatakowały dwa centra logistyczne Wildberries w Krasnodarze i Niewinnomyssku. Fakty te potwierdziła oficjalnie Tatiana Kim, prezeska i współwłaścicielka spółki, zamieszczając stosowne oświadczenie na Telegramie: „Wczoraj w nocy nasze centra logistyczne w Krasnodarze i Niewinnomyssku zostały zaatakowane.” Słowa te nie pozostawiały wątpliwości co do skali zniszczeń.
Noc z 23 na 24 lipca przyniosła jednak uderzenie znacznie bardziej wymowne symbolicznie. Nagrania opublikowane w mediach społecznościowych pokazują drony trafiające w obiekty magazynowe w Sankt Petersburgu, po czym nad miastem unoszą się kłęby dymu i języki ognia. Po godzinie piątej czasu polskiego pojawiły się doniesienia o trafieniu w drugi obiekt tej samej firmy, oddalony o około dziesięć kilometrów od pierwszego. Ukraińska Prawda poinformowała ponadto o podpaleniu centrum logistycznego w Twerze, a do ataku doszło również w Symferopolu na Krymie.
Znaczenie uderzenia w Sankt Petersburg wykracza daleko poza straty materialne poniesione przez jedną korporację. Jak przypomina Kyiv Independent, miasto leży ponad tysiąc sto kilometrów od granicy z Ukrainą i przez cały czas rosyjskiej pełnoskalowej inwazji pozostawało niemal nienaruszone — właśnie dlatego, że Moskwa skoncentrowała wokół niego wyjątkowo gęstą sieć obrony przeciwlotniczej. Nie bez znaczenia jest też fakt, że to właśnie Sankt Petersburg jest rodzinnym miastem Władimira Putina, co nadaje temu miejscu szczególną rangę w rosyjskiej narracji o wojnie i narodowej tożsamości.
Skuteczne przebicie się przez te zabezpieczenia świadczy o tym, że ukraińskie drony osiągnęły nowy poziom operacyjnej dojrzałości. Jak ocenia ukraiński portal, w ostatnim czasie stały się one znacznie skuteczniejsze w neutralizowaniu systemów obrony przeciwlotniczej i docieraniu do celów w silnie ufortyfikowanych miastach — w tym w Moskwie i właśnie w Sankt Petersburgu. To nie jest przypadkowy sukces taktyczny. To sygnał, że zasięg i precyzja ukraińskich środków rażenia systematycznie rosną, zmieniając geografię tej wojny w sposób, którego Kreml nie może już dłużej ignorować.
Każde kolejne uderzenie głęboko w rosyjskie terytorium obnaża słabość systemu, który miał chronić Rosję przed skutkami konfliktu wywołanego przez nią samą. Płonące magazyny w mieście Putina są tego dowodem bardziej wymownym niż jakikolwiek komunikat wojskowy.

