Premier Donald Tusk odniósł się publicznie do nocnych ataków rosyjskich na terytorium Ukrainy w pobliżu polskiej granicy, kładąc szczególny nacisk na konieczność precyzji informacyjnej. Szef rządu potwierdził dwa konkretne zdarzenia: atak na stację benzynową lub jej bezpośrednie otoczenie, zlokalizowaną zaledwie dwa kilometry od polskiego przejścia granicznego, oraz uderzenie w skład pociągu towarowego stojący na bocznicy kolejowej. Jednocześnie Tusk wyraźnie oddzielił fakty zweryfikowane od doniesień, których polska strona nie jest w stanie potwierdzić — a takie rozróżnienie ma w sytuacji przygranicznej niebagatelne znaczenie dla spokoju społecznego i wiarygodności instytucji państwowych.
Wśród niepotwierdzonych informacji znalazły się doniesienia o ataku na kolumnę ciężarówek oraz o trafieniu lokomotywy pociągu pasażerskiego kursującego na trasie Kijów–Warszawa. Relacje te pojawiły się nie tylko w polskich mediach, lecz także w niektórych ukraińskich przekazach. Premier nie wykluczył ich prawdziwości, jednak zaznaczył jednoznacznie: „nie potwierdzamy takich zdarzeń”. To istotne rozróżnienie — między brakiem potwierdzenia a zaprzeczeniem — pokazuje, że rząd stara się unikać zarówno paniki, jak i pochopnego bagatelizowania zagrożenia.
Tusk odniósł się również do spekulacji krążących w przestrzeni publicznej, jakoby tej nocy doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez obiekt nadlatujący od strony ukraińskiej. Premier zdecydowanie te doniesienia odrzucił: „Nic nie naruszało tej nocy polskiej przestrzeni powietrznej”. W obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej i bliskości działań wojennych tego rodzaju jednoznaczne komunikaty ze strony władz mają kluczowe znaczenie dla zachowania porządku informacyjnego i zapobiegania dezinformacji.
Straż Graniczna potwierdza uderzenie w bocznicę, zastrzega niepewność co do szczegółów
Incydent skomentował również komendant główny Straży Granicznej, generał dywizji Robert Bagan. Według informacji uzyskanych przez polską stronę od ukraińskich służb, około godziny 8.27 dron uderzył w lokomotywę pociągu towarowego stojącego na bocznicy kolejowej po stronie ukraińskiej. Generał Bagan podkreślił, że skład owego pociągu tworzyły wyłącznie puste cysterny, co ograniczyło potencjalne skutki ataku. Jednocześnie zastrzegł, że inne informacje pojawiające się w mediach nie mogą być przez polskie służby potwierdzone w stu procentach — co stanowi wyraz odpowiedzialnego podejścia do komunikacji kryzysowej.
W mediach społecznościowych opublikowano nagrania mające przedstawiać moment uderzenia drona w okolicach pociągu pasażerskiego. Pasażerowie zostali ewakuowani; wśród nich nie odnotowano obywateli polskich. Skład dotarł ostatecznie do stacji Warszawa Wschodnia z kilkugodzinnym opóźnieniem, przed godziną 16. Całość wydarzeń unaocznia, jak blisko granicy z Polską toczą się działania wojenne i jak pilna pozostaje kwestia sprawnego, rzetelnego obiegu informacji między służbami obu państw.

