Aresztowanie, które wstrząsnęło polskim olimpizmem
Pod koniec sierpnia bieżącego roku Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, trafił do aresztu tymczasowego na trzy miesiące. Prokuratura powiązała go z aferą kryptowalutową Zondacrypto. W poniedziałek o godzinie 13.00 zebrał się zarząd PKOl, by dokonać zmiany władzy w strukturach Komitetu.
Samo aresztowanie było jednak jedynie punktem kulminacyjnym. Nieprawidłowości narastały znacznie wcześniej.
Zmiana nazwy, która nie była przypadkowa
Jedną z pierwszych decyzji Piesiewicza po objęciu sterów PKOl była zmiana nazwy powiązanej fundacji. Dotychczasowa Polska Fundacja Olimpijska przekształciła się w Fundację Polskiego Sportu. Brzmi to jak kosmetyczna korekta. W rzeczywistości mogło to być celowe działanie obliczone na obejście reguł Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.
„Piesiewicz zrobił to po to, by omijać reguły Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego” — powiedział anonimowy pracownik PKOl w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet. Mechanizm był prosty: MKOl wiąże narodowe komitety olimpijskie sieciami wyłączności branżowych. Jeśli globalnym sponsorem ruchu olimpijskiego jest Toyota, żaden komitet narodowy nie może podpisać umowy z konkurencją japońskiego giganta. Jeśli technologicznym partnerem MKOl jest Samsung — PKOl musi respektować tę wyłączność.
Piesiewicz chciał ominąć ten system. Zależało mu na wprowadzeniu do struktur PKOl marki Suzuki — współpracował z nią już wcześniej w Polskim Związku Koszykówki. Kolizja z Toyotą blokowała jednak taką umowę zarówno dla PKOl, jak i dla Polskiej Fundacji Olimpijskiej. Rozwiązanie? Usunąć słowo „olimpijska” z nazwy fundacji. Tak powstała Fundacja Polskiego Sportu, a Suzuki znalazło się w jej portfolio niemal natychmiast.
Żona posła PiS w strukturach fundacji
Ponad tydzień przed publikacją Przeglądu Sportowego Onet portal Jawny Lublin jako pierwszy zasugerował, że w dziale marketingu PKOl pracowała Angelika Kanthak — małżonka posła Prawa i Sprawiedliwości Jana Kanthaka. Według dziennikarzy śledczych jej zatrudnienie zostało następnie przeniesione do Fundacji Polskiego Sportu.
Schemat jest niepokojący. Suwerenna instytucja powołana do wspierania polskiego sportu miała służyć jako narzędzie do omijania przejrzystości finansowej.
Nieuchwytny prezes i sprawozdania złożone w ostatniej chwili
Po aresztowaniu Piesiewicza prezes Fundacji Polskiego Sportu Grzegorz Kotowicz przez pewien czas pozostawał niedostępny dla mediów. Oficjalne odpowiedzi na pytania redakcji wpłynęły dopiero 9 września bieżącego roku.
Fundacja odmówiła komentarza w sprawie zatrudnienia Angeliki Kanthak, powołując się na ochronę danych osobowych: „FPS nie udziela informacji na temat zatrudnienia prywatnych osób”. W kwestii sprawozdań finansowych, które przez długi czas nie figurowały w Krajowym Rejestrze Sądowym, Fundacja zapewniła, że dokumenty zostały złożone. Daty ich rejestracji w KRS mówią same za siebie: sprawozdanie za rok 2024 wpłynęło 8 września 2026 roku, a za rok 2025 — 9 września 2026 roku, czyli dokładnie w dniu wysłania odpowiedzi do redakcji.
Trudno o bardziej wymowną zbieżność.
„Nerwowe sprzątanie” i koniec współpracy z Kanthak
Po aresztowaniu prezesa PKOl atmosfera w Komitecie i powiązanych instytucjach gwałtownie się zmieniła. Drugi informator Przeglądu Sportowego Onet opisał to wprost jako „nerwowe sprzątanie”.
„Pracowała, ale już nie pracuje. Z końcem sierpnia, po tym jak zgęstniała atmosfera wokół Piesiewicza, w PKOl zaczęło się nerwowe sprzątanie. Jednym z efektów było to, że Fundacja Polskiego Sportu zakończyła współpracę z panią Angeliką” — powiedział informator.
Warto odnotować jeszcze jeden wątek personalny. Pierwszym prezesem Fundacji za czasów Piesiewicza był Adam Korol — początkowo, jak opisują rozmówcy, „wpatrzony w prezesa jak w obrazek”. Z czasem stał się jednym z jego największych krytyków. W marcu 2024 roku zastąpił go Kotowicz, określany przez informatora jako „z całą pewnością najwierniejszy człowiek Radosława”.
Pytania, które czekają na odpowiedź
Sprawa PKOl i Fundacji Polskiego Sportu otwiera szereg pytań, na które polskie instytucje publiczne powinny udzielić jasnych odpowiedzi. Czy mechanizm zmiany nazwy fundacji był świadomą próbą obejścia reguł MKOl? Kto autoryzował zatrudnienie żony posła? Dlaczego sprawozdania finansowe trafiły do KRS dopiero pod presją mediów?
Zarząd PKOl zebrał się już, by wymienić władze Komitetu. To krok konieczny, ale niewystarczający. Pełna transparentność finansowa i niezależny audyt Fundacji Polskiego Sportu pozostają postulatami, których nie można odkładać na później.

