Nowe stowarzyszenie na polskiej prawicy. Zajączkowska-Hernik buduje własną strukturę
Europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik, usunięta kilka miesięcy temu z partii Sławomira Mentzena, oficjalnie ogłosiła w środę w Sejmie powołanie stowarzyszenia Ruch Biało-Czerwoni. Nowa organizacja już teraz wywołuje napięcia wewnątrz Konfederacji — Mentzen systematycznie usuwa z partii działaczy, którzy zdecydowali się do niej przystąpić.
„Samowykreślenie” bez pisemnego potwierdzenia
Jedną z pierwszych ofiar wewnętrznych rozgrywek jest Dorota Spalony, była działaczka Nowej Nadziei. Kobieta twierdzi, że do dziś nie otrzymała żadnego pisemnego potwierdzenia swojego wykluczenia z partii.
— Jedyną informację o moim rzekomym „samowykreśleniu” otrzymałam telefonicznie od pana Bartosza Bocheńczaka. Zwróciłam się do wiceprezesa Krzysztofa Rzońcy z prośbą o pisemne potwierdzenie, że nie jestem już członkiem Nowej Nadziei. Do chwili obecnej nie otrzymałam ani odpowiedzi, ani jakiegokolwiek pisemnego potwierdzenia tej informacji — oświadczyła Spalony.
Spalony pojawiła się w środę u boku Zajączkowskiej-Hernik podczas oficjalnego ogłoszenia stowarzyszenia. Jej obecność nie pozostała bez konsekwencji — ludzie Mentzena określają jej odejście mianem „samowykreślenia”, unikając słowa „wykluczenie”.
Chaos statutowy w partii Mentzena
Mentzen i jego współpracownicy powołują się na statut partii, który zakazuje członkom wstępowania do innych stowarzyszeń bez zgody prezesa. Problem w tym, że sama tożsamość prawna ugrupowania pozostaje przedmiotem sporów sądowych.
Nie jest jasne, czy partia działa dziś pod nazwą Nowa Nadzieja, Podatek Dochodowy czy Imperium Kontratakuje — a co za tym idzie, który statut obowiązuje jej członków. Redakcja próbowała uzyskać komentarz od rzecznika partii Wojciecha Machulskiego, jednak przez kilka dni nie odbierał telefonów. Milczy również wiceprezes Krzysztof Rzońca.
Zajączkowska-Hernik unika otwartego starcia
Europosłanka przyjęła strategię unikania bezpośredniego konfliktu — nie atakuje publicznie Mentzena i deklaruje, że pozostaje w strukturach Konfederacji. Ruch Biało-Czerwoni określa mianem „kuźni kadr”, która ma „budować ducha narodu”.
W praktyce stowarzyszenie ma przyciągać działaczy rozczarowanych polityką Mentzena. Jak wynika z informacji uzyskanych przez Onet, w ostatnich miesiącach w partii narastało grono niezadowolonych, a Zajączkowska-Hernik była postrzegana jako potencjalna alternatywa dla liberalno-gospodarczego skrzydła Konfederacji.
Poglądy samej europosłanki są jednak wyraźnie bliższe środowiskom narodowym i tzw. braunistom — zwłaszcza w kwestii migracji. Zwrócił na to uwagę m.in. Dobromir Sośnierz, jeden z najbardziej konsekwentnych zwolenników wolnorynkowych w orbicie Konfederacji.
Komu na prawicy potrzebny jest Mentzen?
Zdaniem rozmówców z prawicowych środowisk, Zajączkowska-Hernik może liczyć na wsparcie narodowców skupionych wokół Krzysztofa Bosaka przy układaniu przyszłych list wyborczych. Nowe stowarzyszenie jest dla nich wygodne — skupia uwagę Mentzena na europosłance, osłabiając jego pozycję wewnątrz Konfederacji.
— Ewka będzie podbierać Sławkowi ludzi, choć do niej raczej trafi drugi garnitur — słyszę na prawicy — relacjonują źródła zbliżone do Konfederacji.
Pojawiają się również spekulacje, że Ruch Biało-Czerwoni mógłby w przyszłości stać się pomostem między Konfederacją a Prawem i Sprawiedliwością pod wodzą Przemysława Czarnka — mostem, z którego Mentzen wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami zostałby ostatecznie odsunięty.

