Prawo i Sprawiedliwość zmaga się z poważnym napięciem wewnętrznym. W środę prezydium partii Jarosława Kaczyńskiego podjęło jednoznaczną decyzję: zakaz funkcjonowania wewnętrznych organizacji politycznych. Jacek Sasin i Tobiasz Bocheński zapowiedzieli posłuszne rozwiązanie stowarzyszenia „Po pierwsze Polska”. Mateusz Morawiecki wybrał inną drogę — jego organizacja „Rozwój Plus” ma działać nadal, wbrew woli kierownictwa.
To właśnie ten spór stał się kanwą ostrej wymiany zdań, która rozegrała się na antenie TV Republiki w czwartek. Michał Wójcik i Marcin Horała — obaj politycy PiS — starli się publicznie w sposób, który trudno uznać za zwykłą debatę programową. Horała pełni funkcję wiceprezesa stowarzyszenia założonego przez byłego premiera, co czyni jego pozycję w tym sporze jednoznaczną.
Wójcik zaatakował wprost. — Po co idziecie drogą, która jest ślepa, a tak naprawdę rozbija prawicę i Prawo i Sprawiedliwość? — pytał. Horała nie pozostał dłużny: — Ale to nie my mówimy o jakimkolwiek rozbijaniu i usuwaniu. To nas, a nie my — i to jest ta różnica.
Napięcie sięgnęło zenitu, gdy Wójcik pozwolił sobie na złośliwą uwagę pod adresem planowanego przez Morawieckiego wydarzenia — grilla, który ma odbyć się 31 lipca. — Gdybyś mnie zaprosił do siebie na grilla i powiedział: Michał, zaśpiewaj, to ja bym chętnie podjechał — rzucił rozbawiony. Horała zareagował wymownie: odwrócił wzrok od rozmówcy i zwrócił twarz wprost do kamery.
Były wicepremier sformułował wówczas pytania, które — niezależnie od kontekstu wewnątrzpartyjnego — zasługują na poważne potraktowanie. Dlaczego wśród wyborców poniżej trzydziestego roku życia poparcie dla prezydenta Karola Nawrockiego sięga prawie 70 procent, podczas gdy PiS cieszy się poparciem zaledwie około 10 procent tej grupy? Dlaczego w każdym sondażu liczba Polaków negatywnie oceniających rząd Donalda Tuska wyraźnie przewyższa łączne poparcie dla partii opozycyjnych? To są pytania o realną skuteczność polityczną, nie o partyjne procedury.
Wójcik nie dał mu jednak dokończyć. — To co ci przeszkadza realizować to w ramach PiS-u? No powiedz — przerwał. Horała zapewniał, że stowarzyszenie „Rozwój Plus” chce działać właśnie w ramach partii Kaczyńskiego, a nie obok niej. Wójcik nie dał się przekonać. — Nie, wy jesteście obok PiS-u — stwierdził, kręcąc głową.
Spór odsłania głębszy problem. Polska prawica stoi dziś przed dylematem: czy jedność organizacyjna jest ważniejsza od skuteczności wyborczej? Kierownictwo PiS stawia na dyscyplinę i hierarchię. Środowisko Morawieckiego przekonuje, że bez poszerzenia bazy elektoratu partia skazuje się na trwałą marginalizację. Obie strony powołują się na dobro prawicy — ale idą w przeciwnych kierunkach. A czas działa na niekorzyść każdego, kto zwleka z rozstrzygnięciem tego sporu.

