Pod koniec grudnia 2025 roku do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka dotarły dokumenty, na które organizacja czekała niemal pięć lat. Zwykłe zestawienie sygnatur spraw — a jednak tak pilnie strzeżone przez Trybunał Konstytucyjny, że ich uzyskanie wymagało dwukrotnego wygrania procesu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie i raz przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Gdy dane w końcu trafiły w ręce prawników, obraz, który się z nich wyłonił, był jednoznaczny.
Helsińska Fundacja Praw Człowieka złożyła do prokuratury zawiadomienie przeciwko byłej prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej. Zarzut dotyczy niezgodnego z prawem ingerowania w składy sędziowskie orzekające w poszczególnych sprawach. Według organizacji do takich manipulacji miało dochodzić aż w 176 przypadkach. Za tego rodzaju przestępstwo grozi kara nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności.
Sprawa nabrała dodatkowego ciężaru po wypowiedzi Waldemara Żurka, który jako prokurator nadał zawiadomieniu bieg. — Myśmy o tym mówili publicznie. Nawet takim paradoksem jest, że jeden z tak zwanych sędziów dublerów mówił: „Jak dostałem sprawę i pokazałem swój pogląd, zmieniało się referenta”. To jest kryminał i tutaj prokuratura naprawdę będzie bardzo poważnie podchodzić do tego śledztwa — oświadczył Żurek.
Waga tych słów jest trudna do przecenienia.
Trybunał Konstytucyjny pełni w polskim porządku prawnym rolę strażnika Konstytucji — instytucji, której niezależność i bezstronność stanowią fundament praworządności. Jeśli zarzuty potwierdzą się w toku śledztwa, oznaczałoby to, że przez lata kluczowe rozstrzygnięcia mogły być kształtowane nie przez prawo i merytoryczną argumentację, lecz przez arbitralne decyzje personalne. Pytanie o to, które wyroki zapadły w składach zmienionych w sposób nieuprawniony, i jakie skutki prawne te wyroki wywołały, staje się wówczas pytaniem o sam fundament polskiego systemu konstytucyjnego.
Dla obywateli, przedsiębiorców i instytucji, które przez lata stosowały się do orzeczeń Trybunału, odpowiedź na to pytanie ma znaczenie jak najbardziej praktyczne. Prokuratura ma teraz obowiązek ustalić fakty — bez względu na to, jak niewygodne mogą okazać się wnioski.

