W Sofii, w pierwszy wieczór mistrzostw Europy siatkarzy, polska reprezentacja dała wyraźny sygnał reszcie kontynentu: obrońcy tytułu są gotowi. Biało-czerwoni pokonali Portugalię 3:0 w setach 25:12, 25:18 i 25:20, nie pozostawiając rywalom złudzeń co do różnicy poziomów między obiema drużynami. Był to pierwszy mecz otwarcia turnieju wygrany przez Polaków od dziewięciu lat — i trudno wyobrazić sobie lepszy sposób na rozpoczęcie zmagań o obronę złotego medalu.
Dominacja bez dyskusji
Wynik sam w sobie mówi wiele, lecz jeszcze wymowniejsza jest reakcja po drugiej stronie Półwyspu Iberyjskiego. Portugalscy dziennikarze nie szukali wymówek ani nie próbowali umniejszać skali porażki — po prostu opisali to, co zobaczyli na parkiecie. Portal publico.pt przyznał wprost, że choć Portugalia grała w każdym kolejnym secie lepiej niż w poprzednim, postęp ten był zbyt skromny, by zakłócić rytm polskiej machiny. „Drugi set był lepszy od pierwszego, a trzeci był lepszy od drugiego. Mimo to, coraz bardziej imponująca gra reprezentacji Portugalii wyraźnie nie wystarczyła, by powstrzymać dominację Polski” — czytamy w relacji portalu. Redakcja dodała, że podopieczni selekcjonera będą musieli znacząco podnieść poziom przed kolejną rundą, jeśli chcą liczyć się w dalszej rywalizacji.
Portugalscy komentatorzy zwrócili uwagę nie tylko na wynik, ale i na strukturę polskiej gry — na to, co czyni biało-czerwonych tak trudnym przeciwnikiem dla każdego rywala na tym poziomie. Publico.pt wskazało na kilka kluczowych elementów: aktualny tytuł mistrza Europy, pozycja numer jeden w światowym rankingu, a do tego konkretne atuty taktyczne, takie jak dysponowanie blokerem mierzącym 217 cm — Bartłomiejem Lemańskim — oraz zdolność do systematycznego zadawania ciosów atakami z drugiej linii. „Krótko mówiąc, Polska była wyraźnie lepsza od reprezentacji Portugalii i aspiruje do obrony tytułu” — podsumował portal, nie pozostawiając miejsca na interpretacje.
Iberyjska prasa potwierdza obraz
Równie jednoznaczną ocenę wystawił dziennik sportowy „Record”, jeden z najbardziej poczytnych tytułów w Portugalii. Gazeta odnotowała, że debiut reprezentacji na tegorocznym turnieju zakończył się porażką, której nie sposób tłumaczyć pechowymi okolicznościami. Podkreślono, że Portugalia „nie zdołała zmierzyć się” z aktualnym mistrzem Europy i liderem światowego rankingu — sformułowanie znamienne, bo sugerujące nie tyle przegraną w wyrównanej batalii, ile brak możliwości nawiązania równorzędnej rywalizacji. Jedynym jasnym punktem dla Iberyjczyków był Lourenco Martins, który zdobył 13 punktów i okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania po stronie przegranych.
Warto przy tym zauważyć, że polska drużyna nie musiała sięgać po swój absolutny szczyt możliwości, by osiągnąć tak przekonujący rezultat. Trener Nikola Grbić dysponuje szeroką kadrą i rozwiązaniami taktycznymi na różnych rywali — a mecz z Portugalią był dopiero pierwszym sprawdzianem, rozgrzewką przed trudniejszymi wyzwaniami, które czekają w kolejnych rundach turnieju.
Co dalej dla biało-czerwonych
Kolejnym rywalem polskich siatkarzy będzie Izrael. Spotkanie zaplanowano na sobotę 12 września, z rozpoczęciem o godzinie 15:00. Dla biało-czerwonych to kolejna okazja do potwierdzenia formy i budowania rytmu meczowego przed decydującymi fazami mistrzostw. Relacje na żywo z turnieju można śledzić na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.
Tymczasem portugalscy kibice i dziennikarze pozostają z obrazem, który trudno wymazać z pamięci: polska siatkówka wróciła na europejskie parkiety z pełną mocą, a biało-czerwoni nie zamierzają oddawać tytułu bez walki. Dla nas, obserwatorów z kraju, który od dekad buduje jedną z najsilniejszych tradycji siatkarskich na świecie, był to wieczór, który napawa uzasadnionym optymizmem — i uzasadnioną dumą.

