Paryż i Berlin forsują nowe zasady dla kandydatów do UE
Niemcy i Francja stoją za propozycją, która może fundamentalnie zmienić zasady członkostwa w Unii Europejskiej. Nowe regulacje ograniczyłyby prawa głosu państw świeżo przyjętych do Wspólnoty w kluczowych kwestiach wymagających jednomyślności wszystkich członków.
Ograniczenia miałyby objąć trzy newralgiczne obszary: politykę zagraniczną, rozszerzenie UE oraz wspólny budżet. To dziedziny, w których każde państwo członkowskie dysponuje dziś prawem weta — jednym z fundamentalnych instrumentów ochrony suwerenności narodowej.
Komisja Europejska rozważa ograniczenie prawa weta
Źródła dziennika „The Guardian” ujawniły, że Komisja Europejska analizuje możliwość pozbawienia nowych członków prawa weta. Według rozmówców gazety mechanizm ten miałby być najpierw zastosowany wobec Czarnogóry, a następnie rozszerzony na kolejnych kandydatów.
Zwolennicy pomysłu zastrzegają, że ograniczenia powinny mieć charakter tymczasowy, by nie tworzyć w UE państw „drugiej kategorii”. Jednocześnie argumentują, że są one niezbędne, aby nowe państwo członkowskie nie mogło po akcesji radykalnie zmienić kursu politycznego całej Unii.
Węgry jako pretekst, Ukraina jako kontekst
Agencja Reutera wskazuje, że pomysł zaostrzenia zasad dla nowych członków zrodził się m.in. z doświadczeń UE w relacjach z Węgrami pod rządami Viktora Orbána. Bruksela wielokrotnie krytykowała Budapeszt za naruszanie standardów demokratycznych i praworządności.
Propozycja pojawia się w momencie, gdy o członkostwo w UE ubiegają się Czarnogóra, Albania, Ukraina i Mołdawia. Negocjacje akcesyjne z Ukrainą oficjalnie rozpoczęły się w czerwcu 2024 roku. Prezydent Wołodymyr Zełenski apeluje o przyjęcie Kijowa do 2027 roku, uznając to za kluczową gwarancję bezpieczeństwa dla Ukrainy i całej Europy.
Instytucje unijne dają jednak do zrozumienia, że wszyscy kandydaci — w tym Ukraina — muszą spełnić niezbędne kryteria członkostwa. Żadnych wyjątków nie będzie.
Mechanizmy monitorowania i klauzule ochronne
Omawiany dokument przewiduje ponadto wprowadzenie do przyszłych traktatów akcesyjnych specjalnych mechanizmów monitorowania oraz środków ochronnych. Miałyby być uruchamiane w przypadku „poważnego cofnięcia się” nowego członka w zakresie demokracji, wolności mediów i praworządności.
Kryteria te — sformułowane przez Brukselę — budzą uzasadnione pytania o to, kto i według jakich standardów będzie oceniał ich spełnianie. Dla Polski, która sama była w ostatnich latach obiektem unijnej krytyki w tych obszarach, kwestia ta ma szczególne znaczenie.
UE może liczyć nawet 40 członków
Równolegle trwa debata o przyszłym kształcie rozszerzonej Unii. Prezydent Finlandii Alexander Stubb wezwał do zwiększenia liczby państw członkowskich z 27 do 40, obejmując tym procesem Ukrainę, Mołdawię i państwa Bałkanów Zachodnich.
W tym samym czasie Islandia i Norwegia — dotychczas pozostające poza strukturami UE — ponownie rozważają możliwość akcesji, co wiążą ze zmianami w polityce Stanów Zjednoczonych wobec Europy.
Debata o zasadach rozszerzenia nabiera tempa. Dla Polski kluczowe będzie pilnowanie, by reformy instytucjonalne nie stały się narzędziem trwałego ograniczania suwerenności państw członkowskich — nowych i starych.

