Ceuta 2025: Nie kryzys migracyjny, lecz operacja hybrydowa. Fakty, które Madryt woli przemilczeć

72 tysiące ludzi w ciągu dwóch dni

W dniach 30–31 lipca do Ceuty dotarło około 72 tysięcy osób. Tak wynika z raportu hiszpańskiego MSW cytowanego przez „El Mundo”. Większość stanowili młodzi mężczyźni, którzy przepłynęli lub przeszli falochron Tarajal od strony marokańskiej plaży Castillejos. Skala tego zjawiska przekracza wyobraźnię.

Aby przewieźć 72 tysiące ludzi zwykłymi autokarami, potrzeba by około 1440 pojazdów po 50 pasażerów każdy — kolumna taka liczyłaby ponad 16 kilometrów długości. Przekroczenie granicy wpław lub w bród przez taką liczbę osób w tak krótkim czasie było możliwe wyłącznie przy całkowitej bierności — albo czynnym udziale — strony marokańskiej. To nie jest hipoteza. To arytmetyka.

4 sierpnia władze hiszpańskie poinformowały o odesłaniu do Maroka 70 tysięcy osób. Mimo to w Ceucie pozostawało wówczas ponad 5 tysięcy nielegalnych migrantów, a liczba niepełnoletnich umieszczonych w ośrodkach tymczasowych wzrosła ze 180 do 862. Minister ds. migracji Elma Saiz zapowiedziała przeznaczenie dodatkowych 25 milionów euro na ich wsparcie — decyzja ta wywołała falę krytyki w mediach społecznościowych.

Ofiarami kryzysu stali się zarówno sami migranci, jak i mieszkańcy Ceuty. Podczas prób dopłynięcia do hiszpańskiego wybrzeża utonęło co najmniej 77 osób. Migranci przybywali bez zapasów jedzenia i podstawowych środków do życia. W dniach 30–31 lipca sklepy i centra handlowe w Ceucie były zmuszone zamknąć podwoje, a mieszkańcy pozostali w domach.

Ślady wywiadu wojskowego w tłumie

Już pierwszego dnia kryzysu dowództwo Gwardii Cywilnej wskazywało na bierność marokańskich służb jako kluczowy czynnik umożliwiający masowy napływ ludzi. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których marokańscy żandarmi i policjanci drogowi aktywnie pomagają w organizacji przepływu migrantów ku granicy. Na jednym z filmów żandarm w mundurze obserwuje, jak dziesiątki młodych mężczyzn wsiadają do ciężarówki tuż przy przejściu. Na innym — funkcjonariusze kierują ruchem pojazdów przewożących ludzi niezgodnie z przepisami.

2 sierpnia portal El Español, powołując się na źródła w sztabie generalnym Gwardii Cywilnej, ujawnił rzecz znacznie poważniejszą. Wśród migrantów przekraczających granicę Ceuty zidentyfikowano oficerów marokańskiego wywiadu wojskowego. Wykryto ich dzięki systemowi monitoringu zainstalowanemu na przejściu granicznym Beni Enzar — już w pierwszych godzinach czwartku, 30 lipca.

Inne źródła w hiszpańskich służbach, cytowane przez El Español, potwierdzają te ustalenia i kwalifikują całe zdarzenie jako operację typową dla wojny hybrydowej — niemożliwą bez udziału marokańskich służb specjalnych. Celem agentów miało być obserwowanie przebiegu masowego przekroczenia granicy, zbieranie danych o rozlokowaniu sił po stronie hiszpańskiej oraz śledzenie reakcji funkcjonariuszy.

Jeśli doniesienia te się potwierdzą, kryzys automatycznie przeniesie się na poziom najwyższych relacji dyplomatycznych. Wywiad wojskowy Maroka — DGED, Direction Générale des Études et de la Documentation — wchodzi w skład Królewskich Sił Zbrojnych i podlega bezpośrednio królowi Muhammadowi VI.

Madryt milczy, dziękuje i zwalnia urzędników

Reakcja rządu Pedra Sáncheza była równie wymowna jak samo zdarzenie. Pomimo nagrań krążących w sieci i doniesień o obecności marokańskiego wywiadu, hiszpańskie MSW podziękowało władzom Maroka za „wzorową współpracę”. Kancelaria premiera posunęła się dalej — zwolniła szefa działu komunikacji Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego za opublikowanie na stronie resortu danych MSW dotyczących skali napływu migrantów do Ceuty. Fakty okazały się politycznie niewygodne.

To nie pierwsza taka sytuacja. W maju 2022 roku rząd Hiszpanii przyznał, że co najmniej od 2021 roku telefony premiera i minister obrony Margarity Robles były podsłuchiwane izraelskim oprogramowaniem szpiegowskim Pegasus. Dziennikarskie śledztwa wskazywały na udział marokańskiego wywiadu. Madryt zakończył postępowanie sądowe bez oficjalnego protestu i utrzymał relacje z Rabatem na dotychczasowym poziomie.

Nowe śledztwo konsorcjum Forbidden Stories, opublikowane w lipcu 2026 roku, ujawniło, że marokańska służba wywiadu wewnętrznego DGST wciąż używa oprogramowania szpiegowskiego do inwigilowania hiszpańskich władz. Co szczególnie rażące — nowymi ofiarami ataków stali się oficerowie Gwardii Cywilnej szkolący marokańskich kolegów w zakresie obserwacji i działań kontrterrorystycznych. Współpraca dwustronna trwa od 2014 roku i obejmuje wspólne ćwiczenia wojskowe, wymianę personelu oraz koordynację ochrony granic. Trzy tygodnie po publikacji ze strony rządu hiszpańskiego nie padło ani jedno oficjalne słowo.

Migranci jako instrument nacisku — znany scenariusz

Instrumentalne wykorzystanie przepływów migracyjnych jako narzędzia politycznej presji nie jest wynalazkiem Maroka. Polska i Litwa doświadczyły tego boleśnie w 2021 roku ze strony reżimu Łukaszenki. W maju 2025 roku rząd Litwy złożył przeciwko Białorusi pozew do Międzynarodowego Trybunału ONZ.

Schemat jest zawsze ten sam: państwo wykorzystuje ludzką desperację jako broń, a ofiarami padają zarówno migranci, jak i społeczności graniczne. Ceuta 2025 roku wpisuje się w ten wzorzec precyzyjnie. Pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi, brzmi: jak długo Madryt będzie udawał, że tego nie widzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *