W piątek weszły w życie nowe amerykańskie cła obejmujące sześćdziesiąt krajów świata. Szwajcaria znalazła się wśród nich z stawką wynoszącą 12,5 procent — i choć oficjalnym uzasadnieniem jest walka z pracą przymusową w łańcuchach dostaw, eksperci są niemal jednomyślni: to pretekst, a nie rzeczywisty powód.
Administracja Donalda Trumpa wskazuje na rzekome zaniechania Szwajcarii w zwalczaniu pracy przymusowej jako na podstawę prawną nałożonych restrykcji. Dla Helwetów to cios w szczególnie czuły punkt — kraj od lat zmaga się z oskarżeniami o tolerowanie nadużyć w swoich globalnych łańcuchach dostaw, choć sam konsekwentnie te zarzuty odpiera.
Szwajcarskie władze i organizacje biznesowe stanowczo zaprzeczają, jakoby Konfederacja nie robiła wystarczająco wiele. Stowarzyszenie Economiesuisse powołuje się na fundamentalne przepisy regulujące handel, a Szwajcarskie Stowarzyszenie Metali Szlachetnych podkreśla, że kraj dysponuje jednym z najsurowszych na świecie systemów regulacyjnych w tej branży. „Złoto i inne metale szlachetne o wątpliwym lub nielegalnym pochodzeniu nie trafiają do naszych zakładów produkcyjnych” — czytamy w oficjalnym oświadczeniu stowarzyszenia.
Podobnie reaguje branża czekoladowa. Stowarzyszenie Chocosuisse wskazuje, że sektor opiera swoją działalność na rygorystycznym przestrzeganiu procedur należytej staranności, identyfikowalności łańcuchów dostaw, długoterminowych relacjach z dostawcami oraz certyfikatach potwierdzających uczciwe praktyki w krajach pochodzenia surowców.
Jednak organizacje pozarządowe oceniają te deklaracje znacznie surowiej. Public Eye wskazuje, że Szwajcaria rzeczywiście pozostaje w tyle za innymi państwami, jeśli chodzi o przepisy zabraniające pracy przymusowej — i że skandale dotyczące szwajcarskich producentów kawy eksploatujących plantacje w Brazylii, firm czekoladowych czerpiących z upraw kakao w Ghanie czy przetwórców złota korzystających z pracy w nieludzkich warunkach w kopalniach nie są wymysłem.
Mimo to David Hachfeld z Public Eye nie ma wątpliwości co do intencji Waszyngtonu. — To niewiarygodnie cyniczne, że rząd, który łamie prawa człowieka na całym świecie, wykorzystuje teraz pracę przymusową jako pretekst do wprowadzania nowych ceł — mówi wprost. Problem jest realny, ale presja ze strony Trumpa to, jego zdaniem, instrumentalizacja, a nie troska o pracowników.
Profesor ekonomii z International Institute for Management Development w Lozannie idzie jeszcze dalej: z perspektywy Stanów Zjednoczonych Szwajcaria byłaby winna niezależnie od swoich regulacji. Innymi słowy, przepisy nie mają tu znaczenia — liczy się efekt handlowy, a nie moralny osąd. Roland Rino Büchel, radny krajowy Szwajcarskiej Partii Ludowej, w rozmowie z „20 Minuten” nazwał całą sprawę wprost „kiepskim żartem” i „farsą”, wzywając, by Szwajcaria nie dała się wciągnąć w tę grę.
Unia Europejska jako punkt odniesienia
W tle tej debaty pojawia się jednak argument, który trudno zbagatelizować. Unia Europejska, która wdraża wiążące prawo dotyczące łańcuchów dostaw — największe korporacje muszą je stosować do 2029 roku — została objęta przez USA cłami w wysokości zaledwie dziesięciu procent, a więc niższymi niż Szwajcaria. To znacząca różnica, która pokazuje, że posiadanie twardych regulacji ma realne konsekwencje, nawet jeśli ich egzekwowanie przez Waszyngton odbywa się w sposób selektywny i upolityczniony.
Szwajcaria dopiero planuje regulacje wzorowane na unijnych. W kwietniu Rada Federalna przedstawiła propozycję dotyczącą społecznej odpowiedzialności biznesu, która w dużej mierze koresponduje z prawem Unii. To krok we właściwym kierunku — ale podjęty wyraźnie za późno, by uchronić kraj przed obecnymi cłami.
Dla Szwajcarów — niezrzeszonych w Unii Europejskiej, ceniących suwerenność i własną drogę regulacyjną — sytuacja ta jest dowodem na to, że izolacja od brukselskich standardów ma swoją cenę. Nie chodzi o podporządkowanie się Brukseli, lecz o realia globalnego handlu, w których brak porównywalnych norm staje się argumentem — choćby i pretekstowym — w rękach zewnętrznych graczy. Stawką są miejsca pracy, reputacja i miliardowe obroty szwajcarskiej gospodarki.

