W połowie kwietnia bieżącego roku były premier Mateusz Morawiecki powołał do życia Stowarzyszenie „Rozwój Plus”, wywołując tym samym poważne napięcia wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Kierownictwo partii zareagowało uchwałą przyjętą 15 lipca, która zakazuje członkom PiS uczestnictwa w stowarzyszeniach, fundacjach i innych organizacjach o charakterze politycznym, wyznaczając siedmiodniowy termin na opuszczenie takich struktur. Morawiecki odpowiedział bez ogródek — jego stowarzyszenie będzie działać bez względu na partyjne zakazy, co wielu obserwatorów odczytuje jako zapowiedź głębszego rozłamu w dotychczas monolitycznej formacji prawicowej. Czy to rzeczywiście preludium do powstania nowej partii politycznej, czy jedynie demonstracja siły byłego premiera — na to pytanie polska scena polityczna nie zna jeszcze odpowiedzi.
W tym kontekście senator Koalicji Obywatelskiej Adam Bodnar, były minister sprawiedliwości, udzielił w poniedziałkowy wieczór wywiadu w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News, w którym odniósł się bezpośrednio do pytania o ewentualną współpracę KO z potencjalnym ugrupowaniem Morawieckiego. Bodnar zachował ostrożność w ocenach, zaznaczając na wstępie, że spekulowanie o rozpadzie PiS to na razie „wróżenie z fusów” i że należy poczekać, czy nowa partia w ogóle powstanie. Powściągliwość ta jest zrozumiała — polska polityka wielokrotnie już pokazywała, że zapowiadane rozłamy rozpływają się w powietrzu, gdy przychodzi do twardej konfrontacji z realiami wyborczymi i finansowymi.
Kluczowe okazało się jednak to, co Bodnar powiedział dalej, formułując warunek, który jego zdaniem musiałby zostać spełniony przed jakimkolwiek zbliżeniem politycznym. „Wydaje mi się, że warunkiem koniecznym do jakiejkolwiek współpracy jest rozliczenie tych wszystkich win i przewin” — stwierdził były minister sprawiedliwości, nadając wypowiedzi charakter jednoznacznego ultimatum, a nie otwartego zaproszenia do dialogu. Słowa te padły z ust człowieka, który przez lata stał na czele Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i który — w oczach zwolenników rządzącego obozu — uosabia projekt prawnego i politycznego rozliczenia poprzedniej władzy.
Bodnar wymienił konkretne sprawy, które w jego przekonaniu pozostają niedomknięte. Przywołał przede wszystkim aferę wyborów kopertowych z 2020 roku, przypominając, że postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie wciąż nie zostało zakończone. Wskazał również na sprawę Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, w której — jak zaznaczył — pojawiają się kolejne zatrzymania, co świadczy o tym, że śledztwo nabiera tempa. Oba wątki senator powiązał bezpośrednio z osobą Morawieckiego, dając do zrozumienia, że to właśnie te postępowania wyznaczają granicę między możliwą a niemożliwą współpracą polityczną.
Na zakończenie rozmowy Adam Bodnar podkreślił, że wszystkie te sprawy „warto byłoby dokończyć” — sformułowanie pozornie ostrożne, lecz w istocie jednoznaczne w swoim przesłaniu. Stanowisko senatora KO ujawnia fundamentalne napięcie, które będzie towarzyszyć polskiej polityce przez najbliższe miesiące: z jednej strony pragmatyczna logika budowania szerszych koalicji wyborczych, z drugiej — zobowiązanie wobec własnego elektoratu, dla którego rozliczenie rządów PiS pozostaje sprawą zasadniczą. To, czy te dwie racje dadzą się pogodzić, zależy w dużej mierze od tego, jak potoczy się los samego stowarzyszenia Morawieckiego i czy przekształci się ono w pełnoprawną siłę polityczną zdolną do samodzielnej gry.

