Blokada S3 przy węźle Gryfino: rolnicy zatrzymali ruch, władze rozwiązały zgromadzenie
W poniedziałek po godz. 12.00 jedenaście traktorów i kilkanaście oflagowanych samochodów zablokowało drogę ekspresową S3 na południe od Szczecina, przy węźle Gryfino. Rolnicy z powiatów gryfińskiego i pyrzyckiego domagali się podjęcia przez rząd konkretnych rozmów w sprawie opłacalności produkcji rolnej. Protest zakończył się po około czterech godzinach — decyzją burmistrza Gryfina o rozwiązaniu zgromadzenia.
GDDKiA: droga odblokowana, zatory mają zniknąć do godz. 17.00
„Protest rolników zakończony. Droga S3 odblokowana w obu kierunkach” — poinformował dyżurny szczecińskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jedynym pozostającym utrudnieniem była łącznica węzła Klucz w relacji Berlin–Gorzów Wielkopolski, której otwarcie zapowiedziano w ciągu kilkunastu minut. Rozładowanie zatorów w całym rejonie przewidywano do godz. 17.00.
W szczytowym momencie protestu wyłączony z ruchu był ponad 30-kilometrowy odcinek S3 — od węzła Pyrzyce do węzła Szczecin Klucz. Około godz. 15.00 wznowiono ruch na odcinku Pyrzyce–Gryfino (22 km). Zamknięty pozostawał wówczas ok. 10-kilometrowy fragment do Szczecina.
Organizatorzy: decyzja burmistrza była nielegalna
Przewodniczący Wojewódzkiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Adam Walterowicz poinformował PAP, że traktory zjechały z S3 wyłącznie dlatego, iż zgromadzenie zostało formalnie rozwiązane przez burmistrza Gryfina. Organizatorzy nie zgadzają się z tą decyzją.
— Naszym zdaniem nielegalnie. Dlatego czekamy na pisemne uzasadnienie decyzji i złożymy skargę do sądu — zapowiedział Walterowicz. Jednocześnie podkreślił, że rolnicy „nie chcą zaogniać sytuacji” i zastosowali się do decyzji, mimo sprzeciwu wobec niej.
Tło sporu: sądy, gmina i opłacalność rolnictwa
Rolnicze organizacje od kilku tygodni planowały protest na S3, jednak władze gminy Gryfino konsekwentnie odmawiały zgody, wskazując na utrudnienia dla kierowców. Sprawa trafiała do kolejnych instancji sądowych. Kilka dni temu Sąd Apelacyjny w Szczecinie orzekł, że prawo do zgromadzeń nie może być ograniczane.
Zgromadzenie zostało zgłoszone do 2 września. Protestujący zapowiadali wsparcie ze strony rolników z innych regionów Polski, którzy mieli ich zmieniać na dyżurach. Walterowicz zaznaczył jednak, że rolnicy nie wykluczają zakończenia protestu, jeśli rząd zasiądzie do konkretnych rozmów.
— Tak naprawdę moglibyśmy dziś spokojnie się rozjechać, jeśli ktoś nam powie: siadamy do rozmów, proponujemy takie i takie rozwiązania, które umożliwią wam dalsze prowadzenie gospodarstw — mówił Walterowicz.
Dramatyczna sytuacja gospodarcza polskich rolników
Uczestnicy protestu podkreślali, że nie chcą utrudniać życia mieszkańcom ani turystom, lecz czują się zmuszeni do radykalnych działań. Wskazywali na drastyczny spadek cen skupu pszenicy — z 1800 zł lub więcej za tonę kilka lat temu do obecnego poziomu około 700 zł za tonę.
Równocześnie koszty produkcji gwałtownie wzrosły. Tona nawozu wieloskładnikowego kosztuje dziś ponad 2000 zł. Rolnicy alarmują, że rodzinne gospodarstwa stoją w obliczu bankructwa.
Policja wyznaczyła objazdy przez DW119 i DK31
Na czas trwania blokady Policja i GDDKiA wyznaczyły dwa główne objazdy:
Kierowcy jadący od strony Gorzowa Wielkopolskiego byli kierowani na DW122 w stronę Pyrzyc, a następnie na północ drogą DW119. Wracający znad morza mogli zjechać na węźle Kijewo na DK10, a w Szczecinie Płoni skierować się na DW119. Alternatywnie, od węzła Radziszewo można było przejechać DK31 do Gryfina, następnie DW121 do miejscowości Banie i ponownie wjechać na S3 na węźle Parnica.
Maszyny rolnicze blokowały skrajne pasy obu jezdni S3. Pasy wewnętrzne (lewe) pozostawały drożne, aby umożliwić przejazd karetek pogotowia. Protest był zabezpieczany przez funkcjonariuszy Policji, a wjazdy na drogę ekspresową zamknięto barierami.

