Ekspert o atakach na Kijów: Rosja zmienia metodę uderzeń. To bardzo zła wiadomość dla Ukrainy

Rosja intensyfikuje ataki kombinowane. Ukraińska obrona pod rosnącą presją

W nocy z soboty na niedzielę Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków powietrznych na Ukrainę, wysyłając łącznie 681 środków napadu powietrznego na Kijów, Charków, Dniepr i inne miasta. Świat obiegły zdjęcia płonącej Ławry Peczerskiej – jednego z najważniejszych symboli prawosławnej duchowości. O tym, co zmiana rosyjskiej taktyki oznacza dla ukraińskiej obrony, mówi Tomasz Darmoliński, prezes Fundacji Żelazny i ekspert ds. systemów bezzałogowych.

Rosnąca skuteczność rosyjskich uderzeń. Skąd się bierze?

Zdaniem Darmolińskiego, który od początku pełnoskalowej agresji regularnie działa na Ukrainie i współpracuje ze środowiskiem rozwijającym technologie dronowe, przyczyn jest kilka.

Pierwsza to narastający niedobór efektorów obrony powietrznej. Nawet najskuteczniejszy system wykrywania i zwalczania celów traci wartość, gdy brakuje rakiet przeciwlotniczych. Ukraińscy dowódcy muszą coraz staranniej wybierać, które obiekty chronić w pierwszej kolejności.

Drugi powód to zmiana rosyjskiego modelu ataków. Rosjanie coraz częściej łączą działania rozproszone z dużymi, skumulowanymi uderzeniami angażującymi wiele typów środków napadu powietrznego jednocześnie.

681 środków napadu. Liczy się nie tylko liczba, ale struktura pakietu

W ostatnim ataku Rosja użyła 582 bezzałogowców, 30 pocisków manewrujących Ch-101/Iskander-K, 15 pocisków balistycznych Iskander-M/S-400 oraz 5 pocisków przeciwokrętowych 3M22 Cyrkon.

– Najważniejsza nie jest sama liczba, tylko struktura pakietu pocisków. Rosjanie łączą wolne drony, wabiki, pociski manewrujące, pociski balistyczne i środki bardzo dużej prędkości. Każdy z tych celów wymaga innego sposobu wykrycia, klasyfikacji i zwalczania – wyjaśnia Darmoliński.

Taka kombinacja przeciąża system obrony powietrznej nie tylko technicznie, ale też decyzyjnie. Ukraińcy muszą równocześnie uruchamiać wiele warstw obrony, angażując przy tym najbardziej deficytowe systemy klasy Patriot.

Nawet wabik może zabijać. Rosyjskie drony coraz groźniejsze

Do tej pory Rosjanie stosowali uzbrojone drony Geran oraz tańsze platformy-wabiki Gerbery, których zadaniem było absorbowanie ukraińskiej obrony. Ukraińcy nauczyli się je odróżniać i oszczędzali kosztowne efektory na poważniejsze zagrożenia.

– Rosjanie zaczęli zwiększać wartość bojową wabików, dołączając do nich niewielkie ładunki wybuchowe. W momencie, kiedy nawet wabik może przenosić kilka kilogramów materiału wybuchowego, przestaje być celem, który można zignorować – mówi ekspert.

Równolegle trwa intensywny rozwój technologiczny samych dronów. Rosjanie pracują nad odpornością platform na zakłócenia, sieciami komunikacji między bezzałogowcami oraz transmisją obrazu na odległość ponad 100 km. Testują też szybsze warianty z napędem odrzutowym osiągające 500–600 km/h, które skutecznie eliminują przewagę tanich ukraińskich interceptorów.

Sankcje nie zatrzymały rosyjskiej produkcji rakiet

Od 2022 roku regularnie pojawiają się doniesienia o tym, że sankcje zachodnie ograniczają rosyjską produkcję zbrojeniową. Darmoliński ostrzega jednak przed wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków.

– Takie doniesienia prowadzą do niedocenienia przeciwnika. Sankcje utrudniają Rosjanom produkcję, ale jej nie zatrzymały – podkreśla ekspert.

Liczby mówią same za siebie. W ataku z 24 maja Rosja użyła około 90 rakiet i 600 dronów. Na początku czerwca – ponad 70 rakiet i 650 dronów. W ostatnim uderzeniu – znów około 70 rakiet i ponad 600 bezzałogowców. Rosja jest w stanie regularnie budować duże pakiety uderzeniowe i utrzymywać stałą presję na ukraińską obronę.

Strategia złamania państwa, nie wyraz frustracji

Część analityków interpretuje intensywne bombardowania ukraińskich miast jako wyraz frustracji Moskwy wobec braku sukcesów na froncie. Darmoliński odrzuca tę tezę.

– W mojej ocenie to jest przemyślana strategia, której celem jest złamanie odporności państwa i społeczeństwa – stwierdza ekspert.

Rosyjskie uderzenia wymierzone są nie tylko w obiekty cywilne, ale też w zakłady produkujące uzbrojenie, magazyny, infrastrukturę energetyczną i logistyczną. Ukraina nie zawsze informuje o takich stratach ze względów operacyjnych.

– Dlatego dzisiejszego ataku nie traktowałbym jako incydentu. To element szerszej zmiany. Rosja buduje pakiety mieszane, w których liczba, tempo i różnorodność celów są równie ważne jak sama siła rażenia – podsumowuje Darmoliński.

Dla Ukrainy konsekwencje są poważne: nawet bardzo wysoki odsetek zestrzelonych celów nie zneutralizuje skutków tych kilku procent, które przebiją się przez obronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *