Tragedia w Trzciance: prokuratura ujawnia kulisy ataku 20-latka na ojca i policjantów

W sobotnie popołudnie, tuż przed godziną dwudziestą, mieszkańcy jednego z osiedli w Trzciance byli świadkami dramatycznych wydarzeń, których finał okazał się śmiertelny. Funkcjonariusze policji wezwani na interwencję natknęli się na uzbrojonego mężczyznę, który nie reagował na żadne wezwania — i który, jak ustalono w toku czynności śledczych, wcześniej zaatakował własnego ojca. Prokuratura Rejonowa w Trzciance ujawniła szczegóły, które pozwalają odtworzyć chronologię tej tragedii.

Według wstępnych ustaleń śledczych 20-letni mężczyzna zaatakował swojego 55-letniego ojca jeszcze w mieszkaniu, zadając mu poważne obrażenia. Rannemu ojcu udało się wydostać przed blok, gdzie dostrzegł go sąsiad i niezwłocznie wezwał pogotowie ratunkowe. Gdy na miejscu pojawili się policjanci, 55-latek był już opatrywany przez ratowników medycznych — jednak najgorsze dopiero miało nastąpić.

Co dokładnie wydarzyło się podczas interwencji?

Z klatki schodowej wybiegł wówczas młody mężczyzna dzierżący przedmiot przypominający miecz. Nadkomisarz Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji potwierdził w rozmowie z TVN24, że napastnik był wyraźnie agresywny i nie reagował na wielokrotne wezwania do odrzucenia broni. Zaatakował jednego z funkcjonariuszy, raniąc go w lewą dłoń, po czym — w sposób szczególnie brutalny — podbiegł do leżącego ojca i zadał mu kolejne ciosy w okolice głowy i szyi, mimo że ten był już pod opieką ratowników. Policjanci, wobec bezpośredniego zagrożenia życia, użyli broni służbowej, raniąc napastnika dwukrotnie w tułów.

Lekarz dyżurny Marek Wegner poinformował, że ranny funkcjonariusz doznał ran ciętych lewej dłoni, które nie naruszyły istotnych struktur ręki i goją się prawidłowo — jego stan jest dobry. Sam napastnik odniósł dwie rany postrzałowe: jedna dotyczyła klatki piersiowej, jednak bez penetracji, natomiast druga — przelotowa rana w lewym podbrzuszu — spowodowała złamanie i oderwanie fragmentu talerza kości biodrowej. Napastnik trafił do szpitala. Pomimo natychmiastowej pomocy medycznej udzielonej 55-letniemu mężczyźnie, ojciec napastnika zmarł w wyniku rozległych obrażeń.

Prokuratura zaplanowała na poniedziałek sekcję zwłok ofiary oraz czynności procesowe z udziałem 20-latka, a do sądu skierowany zostanie wniosek o jego tymczasowe aresztowanie. Sprawa ta — atak syna na ojca, a następnie na funkcjonariuszy wykonujących swoje obowiązki — przypomina, jak wielkie znaczenie ma sprawne i zdecydowane działanie służb w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia. Policjanci działali zgodnie z procedurami, a ich interwencja, choć dramatyczna w skutkach, zapobiegła dalszemu rozlewowi krwi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *