Archiwum krakowskiej kurii: kardynał Ryś obiecał otwarcie, ale dziennikarz Piegza napotkał mur

Kardynał Ryś zapowiedział otwarcie archiwum kurii – rzeczywistość okazała się inna

Kardynał Grzegorz Ryś publicznie deklarował pełne otwarcie archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie dla badaczy i dziennikarzy. Dziennikarz Szymon Piegza przez kilka miesięcy ubiegał się o dostęp do akt księży, wobec których Karol Wojtyła podejmował poważne decyzje dyscyplinarne. Zgody nie otrzymał. Do dziś nie wyjaśniono, dlaczego.

Archiwum miało dostarczyć jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, jak przyszły papież reagował na przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci przez duchownych. Otwarcie zbiorów miało też zakończyć spekulacje o rzekomym tuszowaniu przestępstw przez Jana Pawła II.

Jak archiwum zostało zamknięte

Archiwum Kurii Metropolitalnej zamknął arcybiskup Marek Jędraszewski – bezpośrednio w odpowiedzi na publikacje niezależnych dziennikarzy, którzy w 2023 roku ujawniali przypadki wykorzystywania dzieci przez krakowskich księży w czasach kardynała Wojtyły.

We wrześniu 2024 roku abp Jędraszewski podjął decyzję o całkowitym zablokowaniu dostępu do archiwum. Niezależne dziennikarstwo potraktował jako zagrożenie.

Ryś obiecuje przełom

Zmiana nastąpić miała wraz z objęciem archidiecezji przez kardynała Rysia. W jednym z pierwszych wywiadów dla Radia Kraków nowy metropolita mówił wprost:

„Jestem historykiem z wykształcenia i wiem, że nie jest dobre, kiedy archiwum jest zamknięte dla badaczy. Byłem dyrektorem archiwum na Wawelu i wiem, jak obsługiwać czytelników oraz uczonych. Archiwum musi służyć badaniom naukowym i nie tylko. Myślę, że to się wydarzy.”

Pod koniec stycznia 2025 roku nowym dyrektorem Archiwum Kurii Metropolitalnej został ks. Rafał Szczurowski. 10 lutego ponownie otwarto czytelnię naukową. Dyrektor zapowiedział, że badacze i dziennikarze mogą składać wnioski o udostępnienie akt zgodnie z obowiązującym regulaminem.

Wniosek Piegzy – i pierwsza odmowa

Piegza złożył stosowny wniosek. Interesowały go akta personalne konkretnych krakowskich duchownych, wobec których istnieją uzasadnione podejrzenia o przestępstwa seksualne. 9 lutego dyrektor Szczurowski poinformował, że archiwum nie posiada wnioskowanej dokumentacji i dziennikarz powinien zwrócić się bezpośrednio do kurii.

17 marca Piegza skierował do rzecznika kurii wniosek o wyrażenie zgody przez kardynała Rysia. Lista duchownych, których akta chciał zbadać, obejmowała 90 nazwisk.

Regulamin jako pretekst

Odpowiedź kurii nadeszła tydzień później. W sprawie żyjących księży odmówiono dostępu, powołując się na przepisy o ochronie danych osobowych. W odniesieniu do duchownych zmarłych regulamin archiwum przewiduje udostępnienie akt dopiero po upływie 80 lat od śmierci. Wszyscy duchowni z listy Piegzy – jak stwierdził rzecznik – kryterium tego nie spełniają.

Jednocześnie poinformowano, że kardynał może udzielić zgody na wyjątkowych zasadach. Wymagało to złożenia kolejnego wniosku z uzasadnieniem badań oraz poświadczeniem merytorycznego nadzoru naukowego.

Profesor historii wystawił rekomendację – kardynał i tak odmówił

2 kwietnia Piegza skompletował komplet dokumentów, w tym rekomendację uznanego profesora historii Kościoła katolickiego. Mimo że dziennikarz prowadził pracę dziennikarską, a nie stricte naukową, kuria poinformowała go, że bez takiego poświadczenia nie zostanie wpuszczony do archiwum.

Ponad tydzień później sekretarz kardynała przekazał decyzję: Ryś wyraził zgodę jedynie na udostępnienie akt sześciu duchownych spośród 90 wnioskowanych – tych, od których śmierci minęło co najmniej 50 lat – oraz akt księdza Józefa Loranca, wobec których wcześniej podjęto odrębną decyzję o udostępnieniu.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” dostali więcej – miesiąc wcześniej

W tym samym czasie podobny wniosek złożyli dziennikarze „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak i Piotr Litka – autorzy wcześniejszych publikacji, w których dowodzili, że kardynał Wojtyła właściwie reagował na przypadki pedofilii wśród duchownych. Skupili się na trzech kapłanach: ks. Bolesławie Sadusiu, ks. Józefie Lorancu i ks. Eugeniuszu Surgencie.

Krzyżak i Litka otrzymali akta wszystkich trzech duchownych, mimo że od ich śmierci nie upłynęło 50 lat. Ks. Saduś zmarł w 1990 roku, ks. Loranc w 1992 roku, ks. Surgent w 2008 roku. Kardynał Ryś udzielił im zgody na warunkach wyjątkowych. Gdy miesiąc później o podobną zgodę wystąpił Piegza – odmówiono.

Pytanie bez odpowiedzi: dlaczego dwie miary?

10 kwietnia Piegza zwrócił się do sekretarza kardynała z pytaniem o powody tak odmiennego traktowania wnioskodawców. Po ponad dwóch tygodniach milczenia i kolejnych monitach dziennikarz został odesłany do rzecznika prasowego kurii.

Ten odpowiedział lakonicznie: „Możliwość odstąpienia od obowiązujących zasad archiwalnych jest rozpatrywana indywidualnie, w odpowiedzi na konkretną prośbę, z uwzględnieniem charakteru badań i dorobku proszącego.”

Odpowiedź ta nie wyjaśniała niczego. Czy przeszkodą był zakres badań – czyli chęć sprawdzenia, jak Wojtyła reagował na przypadki pedofilii? Czy ocena dorobku dziennikarza? Jeśli to drugie, kardynał zakwestionował pośrednio także autorytet profesora historii, który wystawił Piegzie rekomendację.

Prośba o spotkanie – zignorowana

4 maja dziennikarz poprosił o wyznaczenie terminu spotkania z kardynałem Rysiem. Przez 13 dni nie otrzymał żadnej odpowiedzi. 17 maja ks. Studnicki zakomunikował wprost, że Piegza nie ma „umówionego żadnego spotkania ani wywiadu i tak pozostanie”.

Reglamentacja prawdy zamiast jej ujawnienia

Wynikający z tych zdarzeń obraz jest jednoznaczny: deklaracje nowego metropolity o pełnym otwarciu archiwum nie znalazły pokrycia w rzeczywistości. Kardynał Ryś udzielał dostępu selektywnie – dziennikarzom, którzy wcześniej publikowali materiały korzystne dla wizerunku Jana Pawła II, przyznał szersze uprawnienia niż tym, którzy prowadzili niezależne śledztwa.

Postawa ta poważnie podważa wiarygodność zapowiadanej kościelnej komisji historycznej, która ma wkrótce zbadać trudne sprawy z przeszłości krakowskiej archidiecezji. Komisja pracująca w warunkach reglamentowanego dostępu do archiwów nie może być uznana za niezależną.

Dyrektor archiwum – profesjonalny, lecz związany decyzją przełożonego

Piegza podkreśla, że dyrektor ks. Szczurowski przyjął go 5 maja i bez zastrzeżeń udostępnił siedem teczek, na które metropolita wyraził zgodę. Dziennikarz docenia jego profesjonalizm i otwartość.

Problem leży gdzie indziej: spośród 90 wnioskowanych teczek kardynał Ryś odblokował jedynie siedem. Pozostałe 83 są nadal niedostępne – bez podania merytorycznego uzasadnienia tej decyzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *