Afera powodziowa na Dolnym Śląsku: Odwołana wiceprezes KARR mówi o „nagonece medialnej”

Firma męża urzędniczki otrzymała 200 tys. zł pomocy powodziowej

Anna Konieczyńska, wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) i działaczka Koalicji Obywatelskiej, została we wtorek odwołana ze stanowiska po ujawnieniu przez Wirtualną Polskę, że firma jej męża otrzymała 200 tys. zł wsparcia dla ofiar powodzi, mimo że pensjonat nie ucierpiał w wyniku tej klęski żywiołowej. Jako podstawę do wypłaty środków wskazano m.in. pęknięcia kafli na schodach i tarasie. Sprawa wyszła na jaw w poniedziałek i natychmiast wywołała falę reakcji politycznych oraz prawnych.

Nieprawidłowości nie dotyczą wyłącznie firmy męża Konieczyńskiej. Wsparcie w wysokości 3,2 mln zł otrzymała również firma sąsiada, a lokalna telewizja współpracująca z samorządem — ponad 1,1 mln zł. Skala ujawnionych nadużyć skłoniła prokuraturę do wszczęcia postępowania, a sprawą zajęło się także Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Reakcja władz: zawieszenie, odwołanie i zapowiedź rozliczenia

Szef dolnośląskich struktur KO Michał Jaros poinformował, że Anna Konieczyńska została zawieszona w prawach członka partii i czeka ją sąd koleżeński. Odwołanie ze stanowiska wiceprezes KARR nastąpiło dzień po ujawnieniu afery. Premier Donald Tusk na posiedzeniu rządu zapowiedział stanowczo: „Gorącym żelazem wypalimy nieprawidłowości przy udzielaniu pomocy po powodzi na Dolnym Śląsku”.

Deklaracja premiera, choć zdecydowana w formie, rodzi pytania o skuteczność wewnętrznego nadzoru nad dystrybucją środków publicznych — tym bardziej, że do nieprawidłowości dochodziło w strukturach samorządowych powiązanych z partią rządzącą.

Konieczyńska: „Nagonka medialna” i brak poczucia winy

Odwołana urzędniczka nie przyznała się do żadnych uchybień. W rozmowie z dziennikarzami stwierdziła, że jej odwołanie jest wynikiem „nagonki medialnej”, a ona sama stała się „ofiarą polityczną”. Zarzuciła dziennikarzom brak należytej staranności przy przygotowaniu materiałów.

— Przyjmuję, czasem to tak jest. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia — oświadczyła Konieczyńska, podkreślając, że obserwowała już wcześniej podobne „nagonki”. Tego rodzaju narracja — przedstawianie dziennikarskiego śledztwa jako ataku politycznego — budzi uzasadniony niepokój w kontekście odpowiedzialności osób pełniących funkcje publiczne.

„Nie pamiętam” — polityk o pomocy udzielonej mężowi

Na pytanie, czy pomagała mężowi w ubieganiu się o środki powodziowe, Konieczyńska odpowiedziała, że „nie pamięta” takiej sytuacji. Dopuściła jedynie, że mąż mógł rozmawiać z księgową lub innymi osobami w tej sprawie. Zaprzeczyła też, by pomagała sąsiadom w wypełnianiu wniosków.

— Były szkody, tak, takie właśnie. Jeśli był tak złożony wniosek, to na pewno takie były i ja nie mam sobie naprawdę nic do zarzucenia — stwierdziła. Prokuratura oraz CBA będą miały za zadanie zweryfikować, czy deklarowana nieświadomość byłej wiceprezes KARR znajduje potwierdzenie w zgromadzonym materiale dowodowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *