Al-Kaida odbudowuje siły w Afganistanie: drony, sztuczna inteligencja i nowe obozy szkoleniowe

Powrót talibów do władzy w Afganistanie stworzył warunki, które Al-Kaida konsekwentnie wykorzystuje do odbudowy swoich struktur, zaplecza logistycznego i zdolności operacyjnych. Z ustaleń Organizacji Narodów Zjednoczonych wynika, że talibowie zapewnili ugrupowaniu „sprzyjające warunki” do konsolidacji sił w bezpiecznych kryjówkach i obozach rozmieszczonych na terenie kraju. Nie jest to więc jedynie przedmiot spekulacji służb czy ekspertów zajmujących się terroryzmem, lecz zjawisko odnotowane w oficjalnych analizach międzynarodowych.

Zmiana sytuacji politycznej po przejęciu Kabulu przez talibów miała fundamentalne znaczenie dla całego środowiska organizacji dżihadystycznych działających w regionie. Afganistan ponownie stał się przestrzenią, w której część ugrupowań może funkcjonować przy znacznie mniejszej presji niż w okresie obecności zachodnich wojsk. Możliwość korzystania z odległych, trudno dostępnych terenów, tworzenia zaplecza szkoleniowego i utrzymywania kontaktów między poszczególnymi strukturami daje organizacjom takim jak Al-Kaida szansę na stopniową odbudowę potencjału, nawet jeśli proces ten nie ma dziś charakteru otwarcie ekspansywnego.

Eksperci podkreślają przy tym, że obecna strategia wielu ugrupowań aktywnych w Afganistanie różni się od tej, którą Al-Kaida realizowała przed zamachami z 11 września 2001 roku. Ich działalność koncentruje się obecnie przede wszystkim na konfliktach regionalnych, budowaniu wpływów lokalnych oraz wzmacnianiu relacji z organizacjami działającymi w Azji Południowej, na Bliskim Wschodzie i w innych obszarach niestabilności.

Taki sposób działania może wynikać zarówno ze słabości organizacyjnej, jak i z kalkulacji politycznej talibów. Władze w Kabulu doskonale zdają sobie sprawę, że otwarte przyzwolenie na przygotowywanie spektakularnych zamachów przeciwko państwom zachodnim mogłoby sprowokować reakcję Stanów Zjednoczonych lub innych mocarstw. Dlatego część analityków uważa, że talibowie mogą tolerować obecność określonych ugrupowań, jednocześnie ograniczając ich działania w taki sposób, aby nie wywołały one bezpośredniej międzynarodowej odpowiedzi.

Nie oznacza to jednak, że zagrożenie zniknęło. Bardziej prawdopodobny jest model stopniowej odbudowy: szkolenie nowych kadr, odzyskiwanie kontaktów, rozwijanie struktur terenowych i zwiększanie zdolności operacyjnych bez podejmowania działań, które mogłyby przedwcześnie zwrócić uwagę światowych mocarstw.

Bruce Hoffman z Uniwersytetu Georgetown przestrzega właśnie przed takim poczuciem fałszywego bezpieczeństwa. Jego zdaniem brak dużych zamachów wymierzonych bezpośrednio w Zachód nie powinien być interpretowany jako dowód, że Al-Kaida porzuciła swoje wcześniejsze cele.

„Nie realizują strategii sprzed 11 września, zakładającej uderzanie w dalekiego wroga” — zauważa Hoffman. Organizacja koncentruje się dziś raczej na odbudowie wpływów poprzez sukcesy lokalne i regionalne, licząc, że pozwolą one z czasem odzyskać dawną dynamikę. Jego ostrzeżenie jest jednak jednoznaczne: „Nie zapomnieli o nas”.

To zdanie ma szczególne znaczenie w szerszej debacie o konsekwencjach wycofania wojsk zachodnich z Afganistanu. Brak bezpośrednich ataków na Europę czy Stany Zjednoczone może bowiem prowadzić do przekonania, że afgański problem został definitywnie zamknięty. Tymczasem organizacje terrorystyczne rzadko rozwijają swoje zdolności w sposób liniowy i łatwo zauważalny. Okres pozornej słabości może być jednocześnie okresem reorganizacji, rekrutacji i przygotowywania struktur potrzebnych do działania w przyszłości.

Historia Al-Kaidy pokazuje również, że ugrupowanie potrafiło wykorzystywać lokalne konflikty jako narzędzie odbudowy szerszej sieci wpływów. Sukcesy organizacji partnerskich, dostęp do bezpiecznych terytoriów i możliwość szkolenia kolejnych pokoleń bojowników nie muszą automatycznie prowadzić do ataków na Zachód, ale mogą stworzyć warunki, w których taka możliwość ponownie stanie się realna.

Najważniejszym pytaniem pozostaje więc nie to, czy Al-Kaida jest dziś zdolna do powtórzenia operacji na skalę 11 września, lecz czy otrzymała wystarczająco dużo czasu i przestrzeni, aby konsekwentnie odbudowywać swoje możliwości. Obecność bezpiecznych kryjówek w Afganistanie, relacje z talibami oraz aktywność powiązanych ugrupowań wskazują, że tego scenariusza nie można lekceważyć.

Afganistan może więc ponownie stać się zapleczem dla międzynarodowego ruchu dżihadystycznego, nawet jeśli proces ten zachodzi znacznie ciszej niż dwie dekady temu. Dlatego przekonanie, że wraz z zakończeniem zachodniej obecności wojskowej problem afgański przestał mieć znaczenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego, byłoby przedwczesne. Ostrzeżenie Hoffmana powinno pozostać w pamięci decydentów: brak bezpośredniego ataku nie oznacza braku zamiaru — ani braku przygotowań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *