Stany Zjednoczone zbliżają się do przełomowego głosowania w sprawie pakietu sankcji wymierzonych w rosyjski sektor energetyczny. Projekt ustawy, forsowany przez obie partie, zakłada narzędzia nacisku, które mogą realnie uderzyć w finansowanie Kremla.
Istota sporu nie dotyczy samego celu — osłabienia rosyjskich przychodów z eksportu surowców — lecz zakresu władzy wykonawczej. Część kongresmenów obawia się, że nowe uprawnienia taryfowe staną się precedensem wykraczającym daleko poza kontekst ukraiński. Szef komisji spraw zagranicznych Brian Mast podkreślał, że trwa analiza skutków ustawy dla amerykańskiego rynku paliwowego.
Stawka jest wysoka. Rosja finansuje wojnę na Ukrainie w znacznej mierze z wpływów ze sprzedaży ropy i gazu. Skuteczne odcięcie tych strumieni — lub choćby ich poważne ograniczenie — mogłoby zmienić rachunek ekonomiczny Kremla. Pytanie, czy Waszyngton zdoła pogodzić wolę polityczną z obawami rynkowymi, pozostaje otwarte.

