Coś drgnęło w dyplomatycznym impasie wokół wojny na Ukrainie. Steve Witkoff i Jared Kushner, główni wysłannicy Donalda Trumpa ds. negocjacji z Rosją i Ukrainą, mają w ciągu najbliższych dwóch tygodni odwiedzić Kijów — donosi brytyjski dziennik „Financial Times”, powołując się na źródła w obu zespołach, zarówno amerykańskim, jak i ukraińskim.
Byłaby to pierwsza tego rodzaju wizyta. Dotychczas rozmowy toczyły się głównie przez telefon lub w kuluarach innych spotkań dyplomatycznych. Termin wyjazdu nie jest jeszcze ostatecznie przesądzony, a — jak ostrożnie zaznacza „FT” — plany zawsze mogą ulec zmianie. Niemniej sam fakt, że obie strony potwierdzają takie zamiary, jest sygnałem godnym uwagi.
Tło tej wizyty jest konkretne. W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rozmawiał z Witkoffem i Kushnerem na temat wznowienia działań dyplomatycznych. Po wtorkowych spotkaniach w Białym Domu Zełenski poinformował publicznie, że wśród poruszonych tematów znalazła się kwestia produkcji pocisków do systemów Patriot. Ocenił rozmowy jako dobre — co w języku dyplomacji oznacza przynajmniej tyle, że nie zakończyły się fiaskiem.
Warto przypomnieć kontekst. Mediacje Witkoffa i Kushnera między Moskwą a Kijowem utknęły w martwym punkcie pod koniec lutego, gdy uwaga Waszyngtonu skupiła się na konflikcie z Iranem, prowadzonym wspólnie z Izraelem. Dyplomacja ukraińska znalazła się wówczas na marginesie priorytetów administracji Trumpa.
Teraz wydaje się, że Waszyngton wraca do tematu. Przedstawiciel władz USA powiedział na początku lipca dziennikowi „New York Times”, że Witkoff i Kushner pozostają w niemal codziennym kontakcie z urzędnikami ukraińskimi i rosyjskimi oraz odbyli z nimi osobiste spotkania, o których nie informowano publicznie. Co znamienne, ten sam urzędnik zaznaczył wprost, że obaj wysłannicy są gotowi pojechać zarówno do Kijowa, jak i do Moskwy — ale wyłącznie wtedy, gdy pojawi się konkretna kwestia wymagająca omówienia. Nie chcą tam jechać — jak to ujął — „tylko po to, żeby zrobić sobie zdjęcie”.
To zdanie wiele mówi o podejściu administracji Trumpa do dyplomacji. Pragmatyzm ponad symboliką, wyniki ponad gestami. Dla Polski, która od ponad trzech lat obserwuje wojnę toczącą się za swoją wschodnią granicą, każdy sygnał o realnym postępie negocjacyjnym ma znaczenie strategiczne. Pytanie, czy ta wizyta przyniesie coś więcej niż kolejną rundę rozmów — pozostaje otwarte. Ale sam fakt jej planowania to krok, którego nie było od wielu miesięcy.

