Polska scena polityczna rzadko kiedy ujawnia swoje długofalowe plany z taką otwartością, a jednak poseł Koalicji Obywatelskiej Marcin Bosacki zdecydował się publicznie wskazać faworyta swojego ugrupowania w wyborach prezydenckich 2030 roku. Gościem programu na antenie Polsat News polityk nie ograniczył się do ostrożnych spekulacji — wprost stwierdził, że Radosław Sikorski, obecny minister spraw zagranicznych, nie tylko wystartuje w przyszłej elekcji prezydenckiej, ale ma realną szansę ją wygrać. To deklaracja, która otwiera nowy rozdział w wewnętrznych rozgrywkach koalicji rządzącej i rzuca pierwsze światło na kształt politycznej rywalizacji w nadchodzącej dekadzie.
Bosacki nakreślił przy tym konkretny scenariusz podziału ról wewnątrz Koalicji Obywatelskiej. Jego zdaniem Donald Tusk pozostanie liderem koalicji i będzie konsekwentnie dążył do utrzymania stanowiska premiera po następnych wyborach parlamentarnych. W takim układzie to właśnie Sikorski przejąłby rolę najważniejszego kandydata ugrupowania w walce o Pałac Prezydencki, stając się niejako naturalnym dopełnieniem tandemowego projektu władzy. „Ja już dwa razy popierałem Radka Sikorskiego, obecnego mojego szefa, na to, żeby był kandydatem Koalicji Obywatelskiej w wyborach. Myślę, że on będzie tym kandydatem w 2030 r. i myślę, że wtedy wygra” — mówił Bosacki bez ogródek, nadając swoim słowom charakter niemal programowej deklaracji.
Szef MSZ od kilku lat systematycznie buduje silną pozycję zarówno wewnątrz partii, jak i wśród wyborców centrowych, a jego aktywność na arenie międzynarodowej dostarcza mu kapitału politycznego trudnego do przecenienia w dobie geopolitycznych napięć. Bosacki podkreślał, że atutem Sikorskiego jest przede wszystkim rozległe doświadczenie państwowe oraz ugruntowana pozycja w europejskiej i transatlantyckiej debacie o bezpieczeństwie. Dla obserwatorów ceniących suwerenność i zdolność do prowadzenia twardej polityki zagranicznej w interesie Polski te argumenty mogą brzmieć przekonująco, choć postawa ministra wobec instytucji unijnych budzi wśród części środowisk konserwatywnych uzasadnione pytania o granicę między pragmatyczną współpracą a nadmierną uległością wobec Brukseli.
Warto przy tym pamiętać, że droga Sikorskiego do kandydatury KO nie jest wolna od historycznych obciążeń. Szef MSZ startował już w prawyborach Koalicji Obywatelskiej przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, lecz przegrał wówczas rywalizację z Rafałem Trzaskowskim. Porażka ta nie przekreśliła jego ambicji, a upływ czasu i zmiana kontekstu politycznego mogą sprawić, że kolejna próba okaże się skuteczniejsza. Rok 2030 to jeszcze odległa perspektywa, a polska polityka potrafi zaskoczyć — niemniej deklaracja Bosackiego wyznacza pewien kierunek myślenia w obozie rządzącym i stanowi sygnał, że wewnętrzne ustalenia co do przyszłości koalicji są już prowadzone, nawet jeśli nie przybrały jeszcze oficjalnego kształtu.

