Historia Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii zaczyna się od pozornie szlachetnego celu: promocji polskiej kultury i języka wśród młodzieży polskiego pochodzenia zamieszkałej za granicą. W 2022 roku fundacja, kierowana przez Miłosza Manasterskiego — byłego komentatora mediów publicznych z okresu rządów PiS — zgłosiła się do konkursu w ramach programu „Polonia i Polacy za Granicą 2022 — wypoczynek letni”. Wnioskowała o 116 tysięcy złotych, ostatecznie otrzymując 73,5 tysiąca złotych z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Projekt zakładał przyjazd dzieci z Armenii i Górskiego Karabachu do Polski. Według sprawozdania podpisanego przez Manasterskiego młodzież miała przylecieć z Erywania do Warszawy, zwiedzić stolicę, a następnie udać się do Gdańska i spędzić tydzień w Jastarni nad Bałtykiem — z przejażdżką motorówką i lekcjami jej prowadzenia włącznie. Brzmiało to przekonująco. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Już na etapie przekazywania środków pojawiły się nieprawidłowości, które powinny wzbudzić czujność urzędników. Fundacja nie wskazała własnego rachunku bankowego, lecz prywatne konto Tomasza M. — współprowadzącego fundację — i jego żony, na które KPRM przelała ponad 70 tysięcy złotych. Wśród zgłoszonych wydatków znalazły się płatności na rzecz firmy Mazurkas za „transfer” oraz Domu Wczasowego Posejdon w Jastarni. Żadna z tych firm nie potwierdziła jednak jakiejkolwiek współpracy z fundacją.
Nadwiślańska Agencja Turystyczna, do której należy Dom Wczasowy Posejdon, poinformowała kontrolerów wprost: nie wystawiała takich faktur, a dokumenty przedstawione przez fundację nie przypominają tych, które rzeczywiście wydaje. W systemie NAT odnotowano jedynie voucher na „Romantyczny weekend w Hotelu NAT Bukowina Tatrzańska”, zrealizowany przez Tomasza M. — faktura na blisko 2 tysiące złotych nie została przy tym opłacona.
Podobnie wyglądała sprawa z wynajmem motorówki. Fundacja przekazała do KPRM fakturę na 1,6 tysiąca złotych za „wynajem motorówki oraz szkolenie z jej obsługi”, wystawioną rzekomo przez firmę LRR z Helu. Firma zaprzeczyła jakiejkolwiek współpracy. W dokumentacji nie odnaleziono też biletów wstępu do muzeów ani faktur za usługi przewodnika, choć sprawozdanie szczegółowo opisywało zwiedzanie licznych placówek kulturalnych w Warszawie i Trójmieście.
Całość materiału dowodowego, który fundacja przedstawiła jako potwierdzenie realizacji projektu, sprowadzała się do dwóch zdjęć: chłopca na skuterze wodnym oraz grupy dzieci na tarasie domku. Kontrolerzy Izby Administracji Skarbowej w Krakowie zwrócili uwagę, że jedno z dzieci wygląda na młodsze niż siedem lat, a architektura widoczna na fotografii nie przypomina ośrodka Posejdon w Jastarni.
Tomasz M. tłumaczył szczupłość dokumentacji kradzieżą laptopa i dokumentów podczas pobytu w Hiszpanii. Wyjaśnienie to brzmiało znajomo — niemal identyczne pojawiło się wcześniej, gdy fundacja nie przedstawiła zdjęć z innego projektu finansowanego ze środków publicznych. Wówczas również zgłoszono kradzież laptopa, tym razem w Krakowie, choć wynajem biura, z którego miały zginąć urządzenia, zakończył się pół roku wcześniej.
Mimo oczywistych braków w dokumentacji Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zaakceptowała sprawozdanie z realizacji projektu. Uczynił to zastępca dyrektora departamentu współpracy z Polonią i Polakami za granicą. Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu ds. Polonii w czasie rządów PiS, przyznał wprawdzie, że raport KAS wskazuje na fałszowanie faktur przez fundację, podkreślił jednak, że nie było na to przyzwolenia ze strony KPRM. Pytanie, jak doszło do akceptacji sprawozdania przy tak rażących brakach, pozostaje bez odpowiedzi.
Opisany przypadek nie był odosobniony. Wcześniej ta sama fundacja otrzymała 700 tysięcy złotych z Narodowego Instytutu Wolności — między innymi na organizację biegów w Filadelfii oraz przyjazd młodzieży polonijnej z Ukrainy i Mołdawii do Polski. W sprawozdaniach brakowało list obecności, zdjęć i umów potwierdzających udział kilkudziesięciu osób w wycieczkach. Manasterski tłumaczył, że pracownik fundacji poleciał do Mołdawii, by zebrać informacje o kandydatach do wyjazdu, nie przedstawił jednak żadnych dowodów tego wyjazdu — ani biletów lotniczych, ani rachunków za hotel.
Łącznie w czasie rządów PiS fundacja pozyskała z różnych źródeł publicznych około miliona złotych. Założył ją Marek Patecki, małopolski dealer samochodowy. Tomasz M., współprowadzący fundację, był wcześniej szefem Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, powołanym na to stanowisko przez ministra kultury Piotra Glińskiego — i jest obecnie oskarżony o wyrządzenie znacznej szkody materialnej w kierowanej przez siebie jednostce.
Dziś sprawa ma już swój wymiar prawny. W krakowskiej prokuraturze toczy się śledztwo dotyczące przedłożenia dokumentów poświadczających nieprawdę w celu uzyskania dotacji — przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat pozbawienia wolności. Michał Braun, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności, poinformował, że wydał decyzje administracyjne orzekające o obowiązku zwrotu dotacji oraz o odpowiedzialności członków zarządu prywatnym majątkiem, wszczął postępowanie egzekucyjne, a urząd skarbowy zajął konto fundacji.
Na tym tle szczególnie wymowny wydaje się jeden fakt: mimo licznych publikacji dotyczących działalności fundacji, tuż przed końcem swojej kadencji prezydent Andrzej Duda odznaczył Miłosza Manasterskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. To odznaczenie, przyznane w obliczu narastających wątpliwości co do sposobu gospodarowania publicznymi pieniędzmi, stanowi osobny rozdział tej historii — i osobne pytanie o standardy, jakie obowiązywały przy rozdziale zarówno środków, jak i zaszczytów.

