Historyczny finał Polki w Paryżu
Maja Chwalińska przegrała w sobotę z rozstawioną z numerem ósmym Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6 w finale wielkoszlemowego turnieju French Open na kortach ziemnych w Paryżu. 24-letnia polska tenisistka do turnieju głównego musiała przebijać się przez kwalifikacje — co sprawia, że jej finałowy występ nabiera jeszcze większego wymiaru.
Chwalińska jest czwartą polską tenisistką w historii, która wystąpiła w decydującym meczu singla w turnieju Wielkiego Szlema. Dzięki temu osiągnięciu w poniedziałkowym rankingu WTA awansuje na 21. miejsce — wcześniej nigdy nie plasowała się w pierwszej setce. Andriejewa wskoczy na pozycję szóstą.
Premier i ministrowie z gratulacjami
Politycy wszystkich ugrupowań pospieszyli z wyrazami uznania dla Chwalińskiej. Premier Donald Tusk napisał na platformie X: „Za Mają pierwszy wielkoszlemowy finał. Głęboko wierzę, że nie ostatni. Tym razem się nie udało, ale i tak jesteśmy z Ciebie bardzo dumni!”
Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki podkreślił, że Chwalińska jest inspiracją dla młodych sportowców — ze względu na swoją walkę, charakter i niezłomność. „Cała Polska jest z Pani dumna” — dodał.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że historia Chwalińskiej uczy, iż „nigdy nie można się poddawać, zawsze trzeba walczyć”. „Dziś dzień jej ogromnego sukcesu” — napisał na X.
Głosy opozycji
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek, kandydat partii na premiera, podkreślił, że Maja wygrała „serca kibiców, szacunek rywalek i miejsce w historii”.
Niezależnie od politycznych podziałów, sobotni finał w Paryżu zjednoczył polską scenę publiczną wokół jednej sprawy — dumy z polskiej sportsmenki, która własną determinacją i talentem zapisała się w historii krajowego tenisa.

