Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo, ale napotyka poważne przeszkody
Polska prokuratura formalne postępowanie karne w sprawie polskich wątków afery Jeffreya Epsteina prowadzi od marca 2025 roku. Śledczy wysłali do Stanów Zjednoczonych wniosek o pomoc prawną, żadna potencjalna ofiara nie zgłosiła się jednak dotychczas do organów ścigania. Sprawa ujawnia zarówno determinację władz, jak i głębokość barier, z którymi muszą się zmierzyć.
Od inicjatywy politycznej do formalnego śledztwa
Premier Donald Tusk ogłosił 3 lutego 2025 roku powołanie zespołu analitycznego ds. ewentualnych polskich wątków afery Epsteina. Zapowiedział współpracę z władzami amerykańskimi i partnerami międzynarodowymi, mówiąc wprost o pedofilii jako zbrodni przeciwko dzieciom.
Na czele pierwszego, analitycznego zespołu stanął Waldemar Żurek, pełniący funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Żurek zapowiadał ustalenie, „jak głęboko afera Epsteina wkraczała w Polskę” — w tym czy do procederu werbowano Polki, czy były pełnoletnie i kto mógł brać w tym udział.
Sprawa szybko nabrała instytucjonalnego charakteru. Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk powołał Zespół Śledczy nr 5, a 10 marca prokurator z tego zespołu formalnie wszczął śledztwo w sprawie handlu ludźmi w latach 2009–2019 — na terenie Polski i innych państw. Od tego momentu prokuratorzy mogą prowadzić czynności dowodowe, wnioskować o pomoc prawną i analizować dokumenty.
Wniosek do USA bez odpowiedzi
Kluczowym krokiem było skierowanie 27 kwietnia 2026 roku do Stanów Zjednoczonych wniosku o pomoc prawną. Śledczy wnioskują m.in. o nadesłanie niezanonimizowanych dokumentów z tzw. Epstein Files dotyczących wszelkich polskich wątków.
„Odpowiedź jeszcze nie wpłynęła” — poinformował rzecznik Prokuratury Krajowej w odpowiedzi na pytania redakcji. Bez pełnych danych z USA identyfikacja ofiar pozostaje znacząco utrudniona.
Skrzynka e-mailowa bez odzewu
Prokurator Przemysław Nowak potwierdził, że dotychczas żadna osoba nie zgłosiła się ani nie złożyła zawiadomienia o przestępstwie w związku z tą sprawą. W marcu śledczy uruchomili w tym celu specjalną skrzynkę e-mailową — na razie bez rezultatu.
„Równolegle prowadzone są czynności własne ukierunkowane na identyfikację potencjalnych pokrzywdzonych, jednak na obecnym etapie nie informujemy o ich rezultatach” — przekazał rzecznik prokuratury.
Osoba zaznajomiona ze sprawą wskazuje na kilka przyczyn milczenia ofiar. Po pierwsze, wiele kobiet mogło w ogóle nie znać nazwiska Epsteina — były werbowane przez łańcuszek pośredników, pod pretekstem pracy, wyjazdu czy kontaktów towarzyskich.
Po drugie, bariery psychologiczne i społeczne są ogromne. Zgłoszenie się do prokuratury oznacza dla pokrzywdzonej powrót do traumatycznych wydarzeń sprzed lat, ryzyko rozpoznania, wstyd i lęk przed oceną. „Ktoś mógł ułożyć sobie życie, wyjechać, zmienić nazwisko, nie chcieć wracać do traumy albo uznać, że po tylu latach i tak nic z tego nie wyniknie” — mówi nasz rozmówca. To zjawisko typowe dla spraw dotyczących przemocy seksualnej i handlu ludźmi.
Pierwsze ustalenia: modelki i „rekruter”
Mimo trudności śledczy odnotowują pierwsze, cząstkowe sukcesy. Udało się ustalić dane kilku osób prowadzących korespondencję e-mailową z Epsteinem i jego współpracownikami. Prokurator Nowak zastrzega jednak, że nie wyjaśniono jeszcze, czy osoby te były pokrzywdzonymi.
„Na podstawie analizy tych materiałów kierowane są określone zapytania do różnych instytucji, pozwalające na poczynienie dalszych ustaleń zmierzających do identyfikacji ofiar i osób zaangażowanych w werbowanie. Analizowane są dostępne dane cyfrowe, takie jak komunikacja e-mailowa” — podkreśla rzecznik.
Śledztwo koncentruje się na tzw. polskich wątkach — zarówno przypadkach, gdy przestępstwo mogło zostać popełnione na terytorium Polski, jak i sytuacjach, w których sprawcy lub pokrzywdzeni byli obywatelami polskimi.
Kontekst: kim był Jeffrey Epstein
Jeffrey Epstein został skazany przez sąd stanowy na Florydzie w 2008 roku za seksualne wykorzystywanie nieletnich kobiet i odsiedział 13 miesięcy. W lipcu 2019 roku prokuratura federalna w Nowym Jorku postawiła mu zarzuty handlu nieletnimi w celu wykorzystywania seksualnego oraz spisku.
Epstein nie doczekał procesu. 10 sierpnia 2019 roku znaleziono go nieprzytomnego w celi w Metropolitan Correctional Center na Manhattanie. Mężczyzna zmarł w areszcie; koroner uznał, że przyczyną śmierci było samobójstwo przez powieszenie.
Amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował 30 stycznia 2026 roku ogromną partię akt dotyczących Epsteina. Trzy miliony stron dokumentów, 180 tysięcy zdjęć oraz około 2 tysięcy nagrań wideo zostały publicznie udostępnione — to największa taka publikacja akt rządowych od czasu wejścia w życie ustawy zobowiązującej władze USA do ujawnienia wszystkich materiałów związanych z tą sprawą.
Polskie nazwiska w aktach Epsteina
Wśród ujawnionych materiałów pojawiają się konkretne polskie wątki. W aktach znajduje się korespondencja z polską modelką Marianą Idźkowską. Z ujawnionych e-maili wynika, że kontakty — zarówno internetowe, jak i osobiste — trwały od 2014 do 2015 roku. Epstein pytał modelkę m.in. o przebieg podróży, bilety i spędzanie świąt wielkanocnych.
Kobieta miała podróżować do Nowego Jorku na koszt Epsteina i najprawdopodobniej odwiedzała jego prywatną wyspę na Karaibach. W kilku wiadomościach jej dane zostały zanonimizowane.
W aktach znalazło się też kilka wymian e-maili między innymi Polkami a Epsteinem, choć nie zawsze wiadomo, czego dotyczyły — zachowały się jedynie pojedyncze wpisy. Z ujawnionej korespondencji wynika, że w styczniu 2014 roku zaplecze Epsteina organizowało podróż jednej z Polek do Paryża.
Osobnym wątkiem jest korespondencja Daniela Siada. W e-mailu z maja 2009 roku skierowanym bezpośrednio do miliardera Siad szczegółowo opisuje swoje plany wizyty w Krakowie i okolicach. „Mam już kilka dziewczyn, które na mnie czekają, na przykład w Polsce, w mieście o nazwie Kraków” — pisał do Epsteina. Mężczyzna miał wabić młode kobiety w Małopolsce ofertami pracy w charakterze modelek.

